Post-maratońskiego bluesa, dlaczego zaangażowanie wyzwalające, i mój kolejny wielki cel

kiedy biegłem mój pierwszy półmaraton w 2011 roku, nikt mi nie powiedział, że potem doświadczę tzw. post-(pół)maratońskiego bluesa. Wielki dzień wyścigu dobiegł końca, życie ruszyło dalej, a wszystko, czego naprawdę pragnąłem, to ponownie doświadczyć radosnego uczucia spełnienia. Nie wiedziałem – co ze sobą zrobić – iść na następny bieg? Dać sobie kolejny dzień na wyzdrowienie? – więc postanowiłem to robić dzień po dniu. W ciągu miesiąca przebiegłem kolejny Półmaraton, a w ciągu półtora roku zrobiłem w sumie siedem półmaratonów i jeden pełny, wszystko dlatego, że kolejny wyścig wydawał się kolejnym logicznym krokiem.

oto umowa: teraz, gdy skończyłem mój 3 maraton, po raz pierwszy w życiu nie czuję, że kolejny bieg jest kolejnym krokiem w mojej podróży fitness. Dzisiaj w końcu zebrałem się na odwagę, by podzielić się z Wami moim nowym celem i najprawdopodobniej nie tego oczekujecie.

pewnego dnia natknąłem się na zdanie: „zaangażowanie jest wyzwalające”. Chociaż na pierwszy rzut oka może to nie mieć sensu, to rzeczywiście ma pewne zalety, jeśli o tym pomyślisz. Kiedy jesteś oddany celowi, nie kwestionujesz konieczności zrobienia kolejnego małego kroku w jego kierunku. Powiedzmy, że kiedy zapisujesz się na wyścig, nie pozwolisz sobie pominąć treningu przepisanego przez twój plan treningowy, chyba że wydarzy się coś niezwykłego, a nawet wtedy prawdopodobnie spróbujesz to później nadrobić. Nie kwestionujesz konieczności tego treningu, a leniwe uczucie, które chce cię przykuć do kanapy i oglądać Netflix, jest łatwiejsze do czynienia (przynajmniej takie było moje doświadczenie).

 ironia zaangażowania polega na tym, że jest to głęboko wyzwalające w pierwszych dniach po Rock ’ n ’ rollowym maratonie w Seattle przechodzę Marathon blues („co, wyścig już się skończył?! Co mam teraz zrobić?!’). Myślałem o powrocie do mojej starej rutyny 3-4 treningi tygodniowo w miarę możliwości, ale to nie brzmiało wystarczająco atrakcyjne. Wiedziałem, że potrzebuję nowego zaangażowania, jeśli chcę nadal poprawiać swoją kondycję, a nie tylko robić tę samą rutynę. I tu wkracza mój nowy cel.

możesz pamiętać, że wielokrotnie powtarzałem w moim treningu maratońskim, że w tym momencie mojego życia, bardziej lubię trening siłowy niż bieganie. Oczywiście bieganie jest niesamowite, ale często myślę o biegach jako o obowiązkach, podczas gdy zawsze jestem podekscytowany moimi treningami siłowymi. Plus, jest chęć, aby zobaczyć, jak wiele mogę poprawić, zarówno w coraz silniejsze i rosnące mięśnie na ciele mojego notorycznie chudego biegacza.

kolejny punkt: odkąd założyłem tego bloga, aby pokazać, że weganie mogą być wystarczająco silni, aby biegać maratony, teraz chcę pokazać, że możemy również rozwijać mięśnie i robić jeszcze więcej hardkorowych rzeczy!

ale oto sprawa: jeśli nie będę miał dnia docelowego, w którym muszę być najsilniejszy i najbardziej muskularny, nie dam z siebie wszystkiego. Bez tego odpowiednika dnia wyścigu w bieganiu, będę bardziej prawdopodobne, aby pominąć treningi, gdy pojawi się pokusa-Hej, nikt nie będzie dbał, czy idę na siłownię trzy lub pięć razy w tygodniu – i nigdy nie w pełni wykorzystać mój potencjał. Innymi słowy, potrzebuję wyzwolenia zobowiązania.

oto mój kolejny wielki cel fitness: odpowiedniki dnia wyścigu dla budowniczych mięśni istnieją i nazywają się … cóż, można się już domyślić … zawody kulturystyczne. A udział w jednym z nich jest teraz kolejną wielką rzeczą na mojej wegańskiej sportowca „do zrobienia” listy!

teraz, zanim wydychacie i wyobrazicie sobie tych mocno odurzonych kulturystów, pozwólcie, że wyjaśnię, że jestem zainteresowany rywalizacją w najlżejszym dziale kulturystyki dla kobiet, który nazywa się bikini. Po prostu wygoogluj „konkurent bikini” i przekonaj się sam o czym mówię. Te kobiety Na pewno mają mięśnie, ale są również krągłe i kobiece, a ty na pewno nie pójdziesz do swoich spodni, jeśli spotkasz jedną w ciemnej uliczce późno w nocy.

'ale Alina … nie wygląda dobrze w bikini płytko i powierzchownie?/ Słyszę cię. Rzecz w tym, że robienie tego, co te kobiety robią na scenie (po prostu bycie samemu na scenie przed setkami ludzi, aby ocenić swoje ciało) jest bardzo poza moją strefą komfortu, do tego stopnia, że trochę mnie to przeraża. Pamiętasz powiedzenie: „Jeśli cel, który wybrałeś, nie przeraża cię, musisz wybrać większy cel”? To jest całkowicie prawdziwe dla mnie. Jeśli to jest to, czego potrzebuję, aby przejść na wyższy poziom sprawności fizycznej i przezwyciężyć moją introwertyczną nieśmiałość, jestem za.

 jeśli cel, który wybrałeś, nie przeraża cię, musisz wybrać większy cel ” czy są inni weganie, którzy robią to w kulturystyce? Na szczęście są. W sporcie, w którym odżywianie odgrywa ogromną rolę w Twoich postępach i tak wielu ludzi nie wyobraża sobie uzyskania świetnej formy bez spożywania niekończących się piersi z kurczaka i białek, weganie kulturystów są naprawdę powiewem świeżego powietrza. Najbardziej znanym zespołem jest Team Plantbuilt, który został założony przez Dani Taylor i Giacomo Marchese (poznałem ich osobiście podczas VegFest Seattle kilka miesięcy temu!) i obejmuje takich wybitnych kulturystów jak Jehina Malik (weganie od urodzenia), Torre Washington, Derek Tresize, Samantha Shorkey (rywalizuje w dywizji bikini) i wiele innych (jest całkowicie zbyt wiele nawiasów w tym zdaniu) (to na pewno🙂).

’ale nie kulturystów biorąc wiele sterydów i wzmacniaczy wydajności, które w końcu rujnuje ich zdrowie? Tak, zdarza się. Chodzi mi jednak o to, aby zrobić to bez tych rzeczy, tak naturalnie, jak tylko mogę. Nie będę musiał przesadzać z rosnącymi mięśniami, aby rywalizować w dywizji bikini, więc nie mam wątpliwości, że będę w stanie zdobyć wszystkie mięśnie, których potrzebuję, bez sterydów. W ciągu najbliższych kilku miesięcy, będę przechodząc przez stromą krzywą uczenia się, aby dowiedzieć się wszystkiego, czego potrzebuję o kondycji i procesie wzrostu mięśni, a jednym z moich głównych celów jest teraz znalezienie dobrego wegańskiego trenera kulturystyki, który pomoże mi w tym procesie.

” czy nadal będziesz biegał? Planuję biegać kilka razy w tygodniu, ale nie ma celu ustanawiania nowych rekordów odległości i prędkości. Istnieje również obawa, że robienie wielu cardio może zagrozić wzrostowi mięśni – coś, co muszę zbadać nieco więcej. Więc ustawianie nowych rekordów biegowych na razie idzie na łatwiznę. Kiedy wrócę do tego, chciałbym trenować z Robem Półmaraton i pomóc mu w biegu pierwszego 13.1.

’ ale czy to nie jest działający blog?”Tak powstało Vegan Runner Eats. Jednak nasz rozwój osobisty może czasami prowadzić nas ku ścieżce, o której nigdy nie myśleliśmy, że pójdziemy, zwłaszcza przed laty. Chciałbym, aby mój blog ewoluował razem ze mną i mam nadzieję, że zrozumiesz i będziesz kontynuował swoje podążanie.

to jest mój kolejny wielki cel i zapraszam Was do przyłączenia się do mnie w drodze do jego osiągnięcia! Nie, Nie zamierzam zmieniać nazwy mojego bloga na „Vegan Bikini competent Eats”, chociaż jestem pewien, że ta nazwa nie jest jeszcze zajęta 🙂 . Jestem bardzo podekscytowany, aby zobaczyć, co przyniesie mi ta podróż fitness, więc zróbmy to!

P. S. w ciągu najbliższych kilku miesięcy zrezygnuję z publikowania co tydzień nowego wpisu na blogu, ale to nie znaczy, że porzucę tego bloga! Robi się dość przytłaczające, aby co tydzień publikować post na blogu 1000+ word (wygląda na to, że tyle słów potrzebuję, aby osiągnąć swój punkt widzenia) z pełnoetatową pracą, napiętym harmonogramem ćwiczeń i świeżo przygotowaną kolacją każdej nocy. Poza tym za kilka tygodni będę gościć moich rodziców z Rosji, z czego jestem niesamowicie podekscytowany, zwłaszcza, że nie widziałem ich od prawie trzech lat! W każdym razie doceniam twoją cierpliwość i zapewniam cię, że będę regularnie publikować nowe posty, nawet jeśli rzadziej.

jeśli podobał Ci się ten post, podziel się nim z przyjaciółmi lub każdym, kto mógłby z niego skorzystać! Facebook, Instagram, Google+ i blog na Facebooku, Twitter, Google + i Instagram!i trzymać się więcej awesomeness – można śledzić Vegan Runner zjada subskrybując w prawym górnym rogu tego postu, lub po blogu na Facebooku, Twitter, Google + i Instagram!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.